Jak odkryłem swoje predyspozycje zawodowe?

Mężczyzna na kanapie na kolanach trzyma laptopa

Byłem zachwycony! Miałem sześć lat i wraz z moją grupą przedszkolną poszliśmy do Fabryki Nici „Odra” gdzie pracował mój tata. Pamiętam swoje podekscytowanie, kiedy weszliśmy do hali produkcyjnej. Z każdym krokiem moje podekscytowanie przeradzało się w przerażenie i panikę… Dlaczego? Szczerze sam nie wiem, choć mam pewną hipotezę…

Myślę, że mógł mnie przerażać ten rodzaj pracy, czyli odtwarzalnej i powtarzalnej, która jest przeciwieństwem moich predyspozycji zawodowych. Równie dobrze jednak mógł to spowodować huk maszyn lub cokolwiek innego czego dziś nie pamiętam.

Jednak podoba mi się teoria, o intuicyjnym odczuciu, że dany rodzaj pracy jest niezgodny z moimi predyspozycjami. Dziś czyli wiele, wiele, wiele lat po tym jak ukończyłem przedszkole wiem doskonale jakie jest moje DNA zawodowe.

ULUBIONA CZYNNOŚĆ ZAWODOWA: NAUCZANIE 

Zawsze lubiłem się uczyć i to zostało mi do dzisiaj. Zdobywam wiedzę, ponieważ mnie to fascynuje, czuję się wtedy tak jakbym odkrywał nowe lądy lub poznawał inne cywilizacje. To mnie ekscytuje i dlatego poświęcam każdego dnia czas na zdobywanie nowej wiedzy.

Oczywiście kiedy już zdobędę nową wiedzę to po pierwsze uczę się ją stosować. Często jest to bezpośredni powód, aby ją zdobywać. Pamiętam, jak mieliśmy bardzo trudny czas finansowy, co zmoblizowało mnie do tego, aby uczyć się jak działają finanse, ponieważ jak mawiał mój mentor:

„Finanse nie idą tam, gdzie są potrzebna, ale tam gdzie są rozumiane”.

Uczyłem się więc jak tworzyć budżet domowy i jak zarabiać więcej, jak inwestować itp. 

Kiedy jednak widzę, jak zastosowana przeze mnie wiedza działa, czyli przynosi konkretne i wymierne efekty, wtedy w naturalny sposób dzielę się nią z innymi. To była też droga do tego, abym został szkoleniowcem. Opowiem o tym procesie w skrócie cytując fragmnet mojej książki „Od pasji do biznesu” 

„Wiele lat temu pracowałem, pomagając ludziom uzależnionym i współuzależnionym. Jednocześnie zainteresowałem się rozwojem osobistym i widziałem, jak to, co poznaję, zmienia moje życie na lepsze. Któregoś dnia przyszedł do mnie znajomy i opowiedział o swoim problemie. Doradziłem mu, co ma robić. Wyszedł zadowolony. Po pewnym czasie wrócił, żeby mi opisać, jakie pozytywne zmiany nastąpiły w jego życiu. Zaproponował, abym prowadził takie spotkania dla ludzi, dzieląc się swoją wiedzą. Zaoponowałem, myśląc, że nikt nie będzie chciałtego słuchać. Odpowiedział, że on przyprowadzi ludzi. Tak się stało. Spotkania gromadziły coraz więcej osób. 

Po pewnym czasie prowadzenia szkoleń oraz indywidualnego coachingu byłem rozdarty pomiędzy tym rodzajem pracy a pomaganiem ludziom uzależnionym. O wiele większą satysfakcję (i – nie ukrywajmy – zarobki) uzyskiwałem, kiedy pracowałem z ludźmi, którzy chcieli się rozwijać. Po kilku miesiącach zmagań wewnętrznych postanowiłem porozmawiać z człowiekiem, którego bardzo ceniłem. Czytałem jego książki, chłonąłem jego nauczania i jeździłem na organizowane przez niego konferencje. W trakcie rozmowy powiedział zdanie, które okazało się dla mnie przełomowe. Brzmiało następująco: 

„Zbyt często w życiu robimy rzeczy, które są dobre dla innych, a nie są życiodajne dla nas”.

To zdanie było odpowiedzią na mój dylemat. Zrozumiałem, że „życiodajne” jest dla mnie być szkoleniowcem. Po latach stwierdzam, że to, co jest życiodajne dla mnie, jest też dobre dla innych, natomiast nie zawsze to, co jest dobre dla innych, jest życiodajne dla mnie. Wróćmy jednak do tamtej rozmowy. Wspomniane zdanie rozwiązało mój problem i przysporzyło kilku innych 🙂 Powiedziałem mojemu rozmówcy: „Po tym zdaniu jestem przekonany, że powinienem zostać szkoleniowcem, ponieważ to jest dla mnie życiodajne. Moje serce aż się do tego rwie. Natomiast mój rozum stawia wiele pytań, np. czy w pierwszy poniedziałek miesiąca, kiedy rozdajemy żywność dla kilkuset najuboższych mieszkańców naszego miasta, mam przyjść i powiedzieć im, że już nie będę rozdawał żywności, ponieważ nie jest to dla mnie życiodajne? A co z grupami wsparcia, które prowadzę?”. Miałem wiele podobnych dylematów. Wtedy on odpowiedział: 

„Jeżeli serce jest w konflikcie z rozumem, idź za swoim sercem, ale zrób to w mądry sposób”.

Zrobiliśmy plan strategiczny na rok w ten sposób, abym pewne rzeczy delegował, inne zakończył, a jednocześnie rozwijał się jako szkoleniowiec. Po roku mogłem z czystym sumieniem zaangażować się wyłącznie w pracę szkoleniową. „

NAJSILNIEJSZE CECHY OSOBOWOŚCIOWE 

Określone na podstawie testu predyspozycji zawodowych 

„Carrer Direct” („Kompas Kariery”)

INNOWACYJNOŚĆ – czyli tendencje do tworzenia nowych idei i pomysłów. Ta włąśnie cecha sprawia, że napisałem cztery książki, stworzyłem kilka kursów on-line (ich liczba ciągle rośnie)  oraz autorskie cykle szkoleniowe (np. „Budowanie Zaangażowanych Zespołów”.

EKSTRAWERTYCZNOŚĆ – czyli predyspozycja do czerpania energii z pracy z ludźmi. Dlatego właśnie mój pełen potencjał przejawia się w czasie spotkań z ludźmi, czy to będą indywidualne konsultacje czy też wystąpienia publiczne.

DOMINACJA  – czyli przewodzenie innym oraz…samemu sobie. O wiele lepiej czuję się kiedy sam decyduję o swoim planie dnia oraz tego z kim pracuję. Mogę pracować z innymi i nawet pozwolić im przewodzić, jednak dotyczy to czasowych projektów, na dłuższą metę wolę być sam liderem.

Napisałem to, w tym celu, abyś mógł poznać mnie lepiej i zdecydować czy chcesz spędzić ze mną więcej czasu czytając tego bloga. A teraz przechodzimy do Ciebie.

W jaki sposób możesz określić co satysfakcjonuje Ciebie w pracy?

Najprościej będzie to zdefiniować, zadając sobie pytanie o to, co najbardziej lubisz robić zawodowo. Pomóc w tym może łatwe i skuteczne ćwiczenie. W czasie typowego dla ciebie tygodnia pracy rób następujące rzeczy:

  1. Spisuj, co robisz.
  2. Zaznaczaj to, co lubisz robić.
  3. Przeanalizuj rezultaty.

Jak ma to wyglądać w praktyce?

  1. Ustaw sobie w telefonie przypomnienia co godzinę. Jeśli zaczynasz pracę o 8.00 i kontynuujesz ją do 16.00, to osiem razy usłyszysz alarm. Po każdej godzinie zapisuj, co w tym czasie robiłeś.
  2. Zaznaczaj wszystkie czynności, które bardzo lubisz robić. Jeśli masz z tym problem, to wpisz obok każdej czynności ocenę, w skali od 1 do 5 (1 = bardzo nie lubię, 2 = nie lubię, 3 = średnio lubię, 4 = lubię, 5 = bardzo lubię).
  3. Pod koniec tygodnia zastanów się, które z czynności najbardziej lubisz robić, a następnie przeanalizuj, ile czasu na nie poświęcasz.

Jest to jeden z wielu sposobów, aby określić jaka czynność zawodowa sprawia Ci najwięcej satysfakcji. Jeżeli na tej czynności spędzasz przynajmniej 60% czasu, to gratuluję! A jeżeli nie, to co możesz zrobić aby tak się stało?

Jeżeli chcesz zobaczyć przykładowy 34 stronnicowy test „Career Direct” kliknij tutaj.

Jeżeli chcesz wykonać profesjonalny test predyspozycji zawodowych napisz do mnie.

Autor:
Andrzej Burzyński
Skomentuj

Andrzej Burzyński

Cześć :) Mam na imię Andrzej i choć pracowałem w różnych zawodach, to zawsze robiłem to co sprawiało mi satysfakcję a jednocześnie pozwalało zarobić. Chcę Ci pokazać, jak Ty możesz nie tylko odkryć i rozwijać satysfakcjonującą pracę, ale także jak dobrze na niej zarobić.

Please note

This is a widgetized sidebar area and you can place any widget here, as you would with the classic WordPress sidebar.